Co przeszkadza być rodzicem? Wyzwania miłości

To nie jest tak, że miłość rodzicielska pojawia się automatycznie. Nie zawsze. I pewnie nie jest tak, że miłość rodzicielska jest spokojnym, raz na zawsze danym poczuciem błogości i szczęśliwości.

Można by pokusić się o definicję miłości rodzicielskiej, ale najważniejsze pozostaje pytanie, kiedy czujemy się kochani. Nieważne, czy pytamy o odczuwaną miłość rodzicielską dzieci, nastolatków, dorosłych – wszystkie odpowiedzi można sprowadzić do tego, co Daniel J. Siegiel i Tina Payane Bryson nazwali obecnością.

Cztery fundamenty miłości

Daniel J Siegiel i Tina Payane Bryson zaproponowali cztery kategorie „bycia obecnym”, które stanowią fundament miłości rodzicielskiej.

  1. Bezpieczeństwo – jako zapewnienie warunków do rozwoju i stworzenie przestrzeni, w której chronimy dziecko przed krzywdą, a sami nie jesteśmy źródłem strachu.

  2. Dostrzeżenie – czyli pokazanie, że zależy nam na dziecku i dajemy mu swoją uwagę, jednocześnie rozumiejąc jego wewnętrzny świat i reagując adekwatnie do jego potrzeb.

  3. Ukojenie – to nasza obecność wtedy, gdy dziecku jest źle. Danie mu swojej uwagi, zaangażowania, czułości i empatii.

  4. Pewność – oparta na wcześniejszych filarach, które powodują, że dzieci mają wewnętrzne przekonanie, że jest przy nich ktoś, kto zapewnia bezpieczeństwo, dostrzega i ukoi. To pomaga dziecku budować umiejętność późniejszego samodzielnego zadbania o własne bezpieczeństwo, dostrzegania swojej wartości i dawania sobie ukojenia w trudnych chwilach.

Co przeszkadza w okazywaniu miłości

Dlaczego zatem nam rodzicom jest trudno zapewnić tak rozumianą obecność? Dlaczego wyzwaniem bywa stworzenie bezpiecznej więzi z dzieckiem? Dlaczego tak niełatwo kochać?  Na bazie pracy z rodzicami i nastolatkami stworzyłam listę 10 powodów, które pojawiają się zdecydowanie najczęściej, choć z pewnością nie wyczerpują tematu.

  1. Być może to brak wzorców z własnego dzieciństwa i powielanie sposobu, w jaki byliśmy wychowani. Nikt z nas przecież nie uczy się bycia rodzicem. Może byliśmy w „szkole rodzenia”, a potem… Czasem pojawia się refleksja, że chcemy inaczej, ale nie zawsze bez wsparcia z zewnątrz jesteśmy w stanie wyjść ze schematu własnych doświadczeń. Bo przecież rodzicielstwa uczymy się już od momentu, gdy sami jesteśmy dziećmi i doświadczamy rodzicielstwa naszych rodziców „na sobie”.

  2. Czasem miewamy też za duże oczekiwania wobec samych siebie. Chcemy być idealnymi rodzicami i jesteśmy tak na tym skupieni, że cała sytuacja zaczyna nas przerastać. Wtedy zamiast być przy dziecku, skupiamy się na „błędach” i „własnych programach naprawczych”, czytaniu kolejnych poradników, trenowaniu „technik wychowawczych” i ostatecznie gubimy się w gąszczu porad. A przecież nie ma idealnych rodziców. Jesteśmy ludźmi i nie zawsze musimy znać odpowiedź na pytanie, co zrobić w danej sytuacji. Bywa, że trudno nam być po prostu „wystarczająco dobrym rodzicem” i zaakceptować własne potknięcia. A czasem, w tym rodzicielskim kołowrotku dążenia do bycia „super”, paradoksalnie zamartwiamy się tym, że się martwimy.

  3. Niekiedy w kochaniu dziecka przeszkadza nam nasza wizja i pomysł na samo dziecko. Przeświadczenie, że jesteśmy nieomylnymi rodzicami i wiemy, czego potrzebuje „moje dziecko”. To nasz „projekt dziecko”, na który przelewamy własne aspiracje, wybieramy i decydujemy za nie, bo przecież „wiemy lepiej”. Wiemy za dziecko, kiedy ma koniecznie ubrać kurtkę, choć jemu jest ciepło, ile ma zjeść i jakich ma dobrać znajomych, czym się interesować i jaką szkołę wybrać.

  4. Zdarza się, że w miłości przeszkadza nam pomieszanie ról i chęć stania się „przyjacielem dziecka”. A przecież jesteśmy dorośli i to my odpowiadamy za to, by zapewnić dziecku bezpieczeństwo i opiekę. A przyjaciele? Przyjaciele dbają o siebie nawzajem, pocieszają, ale też sprzeczają się, jak rówieśnicy. Dziecko nie może być naszym przyjacielem i nie możemy nakładać na nie obowiązku opieki nad nami i co za tym idzie np. zrzucać odpowiedzialności za nasze emocje. Bo to może być krok do bardzo krzywdzącej dla dziecka parentyfikacji.

  5. W okazywaniu miłości dziecku może nam przeszkadzać brak świadomości siebie, naszych przeżyć, emocji, naszych wartości i akceptacji samych siebie. Dużo łatwiej kochać dziecko i to wyrażać, kiedy wiemy na przykład, co jest dla nas zapalnikiem emocji albo wiemy, jak w bezpieczny dla siebie i otoczenia sposób je wyrazić. Kiedy potrafimy dostrzec, co na nas wpływa i w którym momencie powinniśmy zadbać np. o odpoczynek. Kiedy wiemy, co jest dla nas ważne.

    a_wyzwania_milosci_wspieramy_relacje_graf_LS.jpg

  6. Nie sprzyjają nam także dominujące aspiracje, które nie pozwalają na bycie z dzieckiem, np. realizacja tylko na polu zawodowym i brak czasu na inne obszary życia. Nie można być obecnym w życiu syna czy córki, rozmawiając z nim czysto organizacyjnie 5 minut dziennie. Oczywiście każdy z nas bywa zmęczony po pracy. Każdy z nas potrzebuje chwili dla siebie i dobrze, jeśli możemy zadbać o to, zachowując balans. Może warto czasem zastanowić się nad tym, co dla nas ważne? Wtedy być może będzie łatwiej podjąć decyzję, czy posprzątać dom, wziąć na siebie kolejny projekt czy spędzić czas z dzieckiem? Zwróćmy też uwagę na to, czy po prostu „chcemy być z dzieckiem” czy raczej „oferujemy mu”, że możemy z nim być. Te komunikaty i ich odbiór jest zupełnie odmienny i pokazuje samemu dziecku, co dla nas jest ważne.

  7. Brak wsparcia innych dorosłych i nieumiejętność proszenia o pomoc to częste przeszkody w miłości rodzicielskiej. Jako ludzie potrzebujemy kręgu osób, z którymi możemy porozmawiać i poczuć się zrozumianymi. Osób, na które możemy liczyć i czasem usłyszeć: „tak, też czasem mam serdecznie dość takich sytuacji z moimi dziećmi”. Osób, które możemy poprosić o wsparcie, aby po prostu odpocząć.

  8. Nadopiekuńczość połączona z kontrolą życia dziecka może nam przeszkadzać w okazywaniu miłości dziecku. Czasem to wynika z naszego lęku, braku własnych zainteresowań czy satysfakcji na innych polach albo z potrzeby bycia najważniejszym. Powodów jest więcej, a ich efektem może być niedostrzeżenie, że dziecko może poszerzać zakres, w którym decyduje za siebie. On tak się powiększa, że wreszcie rodzi się gotowość, by „wyjść w świat”. Samodzielnie, bez nas – rodziców.

  9. Warunkowanie miłości. Kiedy traktujemy ją w kategorii „coś za coś”. Jeśli oczekujemy od dziecka czegoś w zamian za naszą miłość, np. wdzięczności albo opieki na starość, to czy jest to akceptacja dziecka takim, jakie jest?

  10. I na sam koniec, choć pewnie to najbardziej podstawowe wyzwanie w rodzicielskiej miłości… Brak naszych fizycznych zasobów – kiedy odczuwamy zmęczenie, nie zadbamy o swoje odżywianie, w tym odpowiednią ilość płynów czy odpowiednią dawkę aktywności fizycznej. Chyba nikogo z nas nie trzeba przekonywać, jak funkcjonujemy niewyspani, głodni, chorzy czy bez endorfin, które wydzielają się podczas ruchu.

A co, jeśli już wiemy, że jest nam ciężko okazywać miłość i sprawiać, by czuło się ono kochane?

Po pierwsze wiedz, że nie jesteś w tym sam(-a). Miłość naprawdę nie rodzi się wraz z pojawieniem się dziecka, a umiejętność jej wyrażania również nie jest łatwa.

Po drugie nie musisz z tym być sam(-a) i jeśli chcesz coś zmienić, zawsze możesz dalej edukować się, poszukiwać, rozmawiać z rodzicami, zwłaszcza tymi, których cenisz. Sprawdzać, co dla Ciebie może być wspierające.

Po trzecie możesz skorzystać ze wsparcia specjalisty, by poukładać swoją miłość do dziecka w zgodzie ze sobą i tym, czego pragniesz.

Masz wybór.





Literatura:
  • Rozwinięcie pojęcia obecności i wpływu na tworzenie więzi z dzieckiem: „Potęga obecności” Daniel J. Siegel, Tina Payne Bryson, Wydawnictwo Mamania 2021
  • „Przywiązanie” John Bowlby, Wydawnictwo Naukowe PWN 2021
  • Zjawisko parentyfikacji w rodzinach szeroko omówione: „Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie” Katarzyna Schier, Wydawnictwo Naukowe Scholar 2021
  • Więcej o zainteresowaniu dzieckiem w codzienności: „Mów, słuchaj zrozum. Zadbaj o poczucie własnej wartości swojego dziecka.” Petra Krantz Lindgren, Wydawnictwo Mamania 2017

Monika Orkan-Łęcka
Pedagożka, coach, trenerka. Konsultantka 116 111 – telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Prowadzi Patchwork Laboratorium wspierając rodziców i młodzież.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły:
x

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je m.in. w celach statystycznych i funkcjonalnych. Korzystając z serwisu bez zmiany konfiguracji przeglądarki, wyrażasz zgodę na zapisanie plików cookies w pamięci Twojego urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać cookies zmieniając odpowiednio ustawienia w Twojej przeglądarce. Więcej informacji o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach znajdziesz w Polityce prywatności.