Dlaczego warto tworzyć klasowe rytuały?

Klasa jest zespołem. Wydawać by się mogło, że to ogólnie znane stwierdzenie i jako wychowawcy mamy świadomość tego, że ten zespół współtworzymy, a nawet moderujemy. Jednak z realizacją ambitnego założenia, aby zespół klasowy był zgrany i jednocześnie każdy zachował w nim indywidualność – bywa już trudno. Temu służą właśnie klasowe rytuały.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby do kierowania klasą wprowadzać elementy magiczne. Nie byłoby to ani uzasadnione pedagogicznie, ani uprawnione, ani zwyczajnie racjonalne. Chodzi raczej o to, żeby przez powtarzalność pewnych elementów budować poczucie wspólnoty, odstresowywać dzieci, wpływać na zaangażowanie i motywację uczniów. Powtarzalność redukuje napięcie; jeśli uczniowie wiedzą, czego mogą się na każdej lekcji spodziewać, podświadomie na to czekają i nie są nieprzyjemnie zaskoczeni, gdy taki element się pojawi.

Czym są rytuały wspólnotowe?

To symboliczne czynności, które nadają działaniom człowieka wyższe znaczenie. Często pełnią funkcję porządkującą (pomagają lepiej zrozumieć otaczający świat), nadają znaczenie rzeczywistości na poziomie osobistym i społecznym, a czasami po prostu pełnią funkcję rozrywkową – ubarwiają życie.

Pamiętajmy, że nie każde powtarzające się działanie możemy nazwać rytuałem. Jak pokazują badania Nicholasa Hobsona, neurobiologa z Uniwersytetu w Toronto (badania opublikowano w 2017 r. w periodyku „Personality and Social Psychology Review”), rytuały, aby można je było określić tym terminem, powinny:

  • Być zgodne ze skryptem, czyli z góry określoną sekwencją zachowań; powinny też być powtarzalne. Mianem rytuału nie można więc określić organizowania klasowego spotkania opłatkowego, bo zdarza się to tylko raz w roku, a do tego za każdym razem wygląda nieco inaczej (czasami łączy się z rozdawaniem prezentów, czasami podczas takiego spotkania śpiewamy kolędy itd.).
  • Mieć znaczenie większe niż rutyna czy nawyk. Innymi słowy, abyśmy coś mogli nazwać klasowym rytuałem, uczniowie powinni wiedzieć, że wiąże się to z działaniem symbolicznym, a nie stanowi po prostu rutynowego, nawykowego zachowania pozbawionego szerszego kontekstu. Rytuałem nie jest więc wstawanie i mówienie nauczycielowi „dzień dobry”, gdy ten wejdzie klasy; to tylko nawyk, przejaw dobrego wychowania, ale nie ma żadnego szerszego kontekstu.
  • Być w pewien sposób irracjonalne, niepowiązane bezpośrednio np. z realizowanym celem pedagogicznym. Rytuałem nie będzie zatem powtarzanie materiału po każdym rozdziale książki, bo to naturalna konsekwencja realizacji określonej podstawy programowej; nie jest to w żaden sposób irracjonalne, wprost przeciwnie – takie działanie ma jasno określony cel (utrwalenie materiału).
Przyznaję, że jestem wielką zwolenniczką klasowych rytuałów i często je wykorzystuję. Obecnie moim ulubionym są „warm-upy” (rozgrzewki). Pomysł zaczerpnęłam od pewnego litewskiego nauczyciela, którego poznałam podczas szkolenia „Active bodies = Active minds”, w którym wzięłam udział we wrześniu 2023 r. w Wilnie.

Rytuał jest bardzo prosty. Po wejściu do klasy włączam utwór muzyczny z prostym układem choreograficznym (zwykle ze strony Dj Raphiego) i uczniowie przez około 3 minuty tańczą razem z wykonawcą na ekranie. Utwór zmieniamy co tydzień, a że baza jest ograniczona, to piosenki stosunkowo często się powtarzają i naturalną koleją rzeczy niektóre z nich uczniowie lubią bardziej, a niektóre mniej.

Ponieważ czasami wykonania są dość głośne (dużo tupania i klaskania ☺), już kilka razy koleżanki z pracy pytały mnie, po co w zasadzie to robię. Nie jestem nauczycielką wychowania fizycznego, tylko anglistką. Utwory są wprawdzie po angielsku, ale to nie jest dla mnie warunek konieczny, bo raz tańczyliśmy (oczywiście ja też dziarsko podskakuję ☺) do piosenki hiszpańskojęzycznej. Trudno więc „warm-upy” podciągnąć pod ćwiczenie jakiejkolwiek sprawności językowej. Jest to więc działanie w pewien sposób irracjonalne i tym samym idealnie wpisuje się w definicję rytuału.

Do tego jest powtarzalne, bo uczniowie wchodząc do mojej klasy, wiedzą, że czeka ich rozgrzewka. Rozgrzewka nie jest obowiązkowa, ale rzadko się zdarza, żeby osoby, które nie mają poważnych przeciwwskazań zdrowotnych, z niej rezygnowały. Zdarza się, że ktoś jednego dnia nie tańczy, a drugiego już podskakuje. Według mnie to najzupełniej naturalne. Przecież nasz nastrój się zmienia i nie zawsze mamy ochotę na to samo. Nigdy tego nie komentujemy, nie odnosimy się do tego, czy ktoś lubi „warm-upy”, czy nie. Po prostu ci, co chcą, włączają się w rozgrzewkę, a ci, którzy tego dnia nie mają na to ochoty, czekają, aż skończymy. To tylko trzy minuty, co często podkreślam w rozmowie z koleżankami z pracy. Tylko trzy minuty. Nie „marnujemy” połowy lekcji! Czasowo to bardzo niewielki koszt.

a_dlaczego_warto_tworzyc_klasowe_rytualy_LS_graf.jpg

Jakie są korzyści?

Moim zdaniem jest ich bardzo wiele.

  • Uczniowie wchodzą na lekcję zrelaksowani, bo wiedzą, że zanim przejdziemy do „twardej pracy”, będzie chwila luzu i oddechu. To coś na kształt rozmowy wstępnej na egzaminie maturalnym. Jej celem jest wyłącznie rozluźnienie zdającego.
  • Rozgrzewka działa jako „energizer”, co jest szczególnie istotne, jeśli angielski jest na pierwszych albo ostatnich godzinach lekcyjnych, kiedy uwaga uczniów spada.
  • Rytuał buduje poczucie wspólnoty między mną a uczniami, bo tańczę równo z nimi, czasami zdarza mi się nawet nawet narzekać, że układ jest za trudny i nie nadążam ☺. Lubię sytuację, w której uczniowie mogą poczuć się w czymś lepsi, bo uważam, że jest to naturalne. Nie stajemy się alfami i omegami przez sam fakt urodzenia się wcześniej od naszych uczniów. Są rzeczy, w których to my możemy się od nich czegoś nauczyć (niekoniecznie w dziedzinie nowoczesnych technologii!), są też takie, w którym nasza przewaga jest ewidentna (np. tam, gdzie przydaje się zwykłe doświadczenie życiowe, nie mówiąc o wiedzy z danej dziedziny).
  • Rytuał buduje poczucie bezpieczeństwa. Bez względu na to, z czym przyszli do klasy, uczniowie mają okazję zostawić to za drzwiami i choć przez chwilę być tu i teraz.

Jeśli nie rozgrzewka, to co?

Oczywiście pomysłów na klasowe rytuały jest tyle co nauczycieli, a rozgrzewki to tylko jedna z wielu możliwości.

  • Rozbudowane powitania. Kiedyś w szkole w Wielkiej Brytanii miałam okazję obserwować, jak nauczyciel wita się z dziećmi. Nauczyciel stał przy drzwiach, dzieci ustawiały się w rzędzie i po kolei przybijały z nim „rozbudowane piątki”. Nie trwało to długo, a widać było, że przynosi witającym się dużo radości.
  • Cytat na dziś. Próbowaliśmy tego kiedyś z pewną klasą przy okazji klasowego kalendarza adwentowego, ale nie ma powodu, dla którego taki rytuał nie miałby na stałe wejść do kanonu zachowań. Na tablicy powiesiłam kilkadziesiąt cytatów motywujących, wzmacniających, pozytywnych itd. Uczniowie każdego ranka brali sobie jeden, losowo wybrany. Później mogli skomentować słowa, które wylosowali, albo po prostu je schować i pozostać z nimi na cały dzień.
  • Klasowa maskotka. W klasach młodszych na lekcjach angielskiego (i pewnie na innych też) często wykorzystywane są maskotki będące gadżetami dodawanymi do podręczników. Każda lekcja zaczyna się powitaniem z taką maskotką. Dzieci zwykle bardzo ten moment lubią i do powitania dodają często własne elementy, np. ruchowe czy werbalne.
  • Piosenka na dobry początek dnia. Znowu posłużę się przykładem angielskiej szkoły, w której miałam kiedyś okazję być. Codziennie rano wszyscy uczniowie (!) na auli śpiewali na powitanie dnia hymn szkoły. W Twoim przypadku nie musi to być hymn. Możecie śpiewać jakąś wspólnie wybraną piosenkę, sympatyczną i podnoszącą na duchu.
Jeśli po tym tekście postanowiłeś(-łaś) wprowadzić do swojej klasy rytuał, to już zasługujesz brawa. Pamiętaj, że to nie musi być nic wielkiego i spektakularnego. Nie taka jest rola klasowego rytuału. Cokolwiek wymyślisz (albo wymyślicie wspólnie z uczniami), na pewno przyniesie efekt, bo będzie elementem spajającym Waszą wspólnotę. A o to przede wszystkim w rytuale chodzi.





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023 r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: