Jak nie tracić talentów – o docenianiu we właściwym czasie

„Spieszyć się” ma w Polsce dwa skojarzenia: grudniowe — „Spieszmy wszyscy do stajenki”. I pierwszolistopadowe — „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Dziś o tym drugim znaczeniu.

By zrozumieć, jak ważne jest docenianie w naszym codziennym życiu, przytoczę dwa nazwiska. Jedno mniej znane, choć jego filmy kochamy, a drugie wszystkim znane, z boisk piłkarskich. To Jeff Katzenberg (kiedyś Disney, dziś Dreamworks) oraz Christiano Ronaldo (kiedyś Real Madryt, obecnie Al-Nassr). Obaj zmienili firmy, ale wcale nie dla pieniędzy, jak dość powszechnie się uważa. Odeszli, bo czuli się niedoceniani.

Często na cmentarzach możemy przeczytać przytoczone już wyżej  słowa księdza Jana Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Patrzę na wiek: 78, 82, 85. Odeszli tak szybko? Chyba nie, raczej normalnie. Zazwyczaj napis wybierają dzieci (około sześćdziesiątki), może wnuki (około trzydziestki). Skąd więc to „spieszmy”? Czy przez te kilkadziesiąt lat nie było czasu? Dopiero po śmierci zauważasz, że się nie spieszyłeś? Teraz już trochę zbyt późno. Kiedy mogłeś, jakoś się nie spieszyłeś, człowieku…

a_jak_nie_tracic_talentow_LS_graf.jpg

Obserwuj – Zauważaj – Doceniaj

Podobnie jest w wielu naszych klasach, szkołach, rodzinach, firmach czy szerzej – otoczeniu. Zaczynamy ludzi doceniać, proponować im coś nowego, nowe zadania czy projekty dopiero wtedy, kiedy ludzie nam odchodzą. Czasem to zbyt późne docenienie wystarczy, choć najczęściej na krótko. Czasem jest już za późno. Bez kultury doceniania, bez codziennego stosowania techniki OZD niewiele osiągniemy. OZD: Obserwuj – Zauważaj – Doceniaj. Codziennie.

Jeffrey Katzenberg po sukcesie Króla Lwa został zwolniony przez Disneya. Poprosił o docenienie, o awans. I za to go zwolniono. Dziesięć dni później razem ze Stevenem Spielbergiem założył DreamWorks. I zrobił Shreka oraz Madagaskar. Disney nie posłuchał księdza Jana Twardowskiego i z docenieniem Katzenberga się nie pospieszył. Stracił setki milionów dolarów. I najbardziej kreatywnego człowieka w branży. A te miliony dolarów to nie tylko wpływy za Shreka. To także 250 milionów dolarów odszkodowania. Warto było Disney’u?

Christiano Ronaldo odchodząc z Realu Madryt, mówił o potrzebie nowej motywacji. Rozsądnie, mostów się nie pali. Po kilku latach przyznał jednak, że nie czuł wsparcia, czuł się niedoceniany przez zarząd. Prezes Realu Florentino Pérez także nie posłuchał księdza Twardowskiego i zespół stracił Ronaldo, pozycję, oraz oczywiście… setki milionów dolarów.

Pytania refleksyjne dla nas: Z czym sami zwlekamy? Co sami odkładamy, aż jest już za późno? Albo kiedy po trupach zdążamy do celu, gubiąc w pośpiechu rozmaite sprawy, których naprawić się już nie da. Mówi się, że ludzie (nauczyciele, uczniowie) przychodzą do dobrej szkoły, a odchodzą od złego dyrektora czy złego nauczyciela. Mówi się o potrzebie kultury doceniania, jest nawet indeks doceniania. A praktyka?

Sam pracowałem w trzech szkołach i na kilkunastu uczelniach. W sumie w edukacji miałem kilkunastu dyrektorów (szkół, instytutów, dziekanów), ponad dwudziestu szefów. Byli różni, ale każdemu coś zawdzięczam. Spokojnie, to nie była też bajka, bywało też ostro. Bo tu nie chodzi o to, żeby było miło.

Bo w autentycznym docenianiu najważniejsza jest szczerość. Technika OZD. Jeśli Obserwując zachowanie nauczycieli czy uczniów, Zauważysz coś nawet minimalnie dobrego, nie wahaj się – Doceń!

Dziś, choć żyję ze szkoleń, nadal jestem belfrem, prowadzę zajęcia na kilku uczelniach. Z dorosłymi, bo to podyplomówki. I stale doceniam. Czasem moi dorośli studenci zawalają maksymalnie. Jednak to dorośli ludzie, mają obok nauki masę zawodowych obowiązków. Na jednej z uczelni to oficerowie Wojska Polskiego. Więc pomijam to, co zawalili na uczelni, a doceniam to, co robią na co dzień. Warto na tym właśnie się skupić. Nad uczniem szkoły podstawowej też. Nie zawsze szkolne obowiązki są najważniejsze. Znam uczniów trzeciej czy czwartej klasy liceum, którzy pracują. Jedni bo chcą, inni bo muszą. Naprawdę nie tylko celujący jest wart docenienia.

Krótka mini-instrukcja

Wrócę na chwilę do biznesu. Na pewnej konferencji twórca bardzo innowacyjnej firmy opowiadał o jednym ze swoich najgorszych dni, jeśli chodzi o zarządzanie. Jego przyjaciel, mózg kreatywny ich wspólnej firmy, znakomicie wynagradzany, chciał po roku odejść. Szok — bo stworzyli firmę wspólnie. Ten „drugi” był poważnym udziałowcem, ale zarządzanie oddał przyjacielowi. Sam skupił się na tworzeniu rozwiązań technicznych. Zszokowany szef zapytał o powód. Współwłaściciel firmy i szef jej działu badań i rozwoju odpowiedział, że czuje się niepotrzebny, niedoceniany. Szok właściciela się podwoił: „Przecież jesteś najważniejszą osobą w firmie!”. A następnie potroił: „To dlaczego mi tego przez rok ani razu nie powiedziałeś?”. Taaa… Spieszmy się kochać ludzi… Tylko dlaczego dopiero wtedy, kiedy odchodzą?

Instrukcja pierwsza: zapomnij o tekstach typu „przecież premia była w całości…” lub  „skoro nie było uwag… to znaczy, że oceniam dobrze!”. Czy to nie wystarczy? Nie, nie wystarczy. Fakt, że nie masz uwag, oznacza tylko tyle, że nie było błędów. I nie ma związku z docenieniem.

Instrukcja druga: dostrzegaj dobre momenty i mów o nich otwarcie. „O dobrych uczynkach i ich rozgłaszaniu nie zapominajcie!” — tak napominał św. Paweł w liście do Hebrajczyków.

Instrukcja trzecia: efekt wzmocnienia pozytywnego naprawdę działa, ludzie chętniej robią to, za co są chwaleni. Działa także efekt Galatei, ludzie dorastają do Twojej dobrej opinii o nich. Koledzy, koleżanki, podwładni, nasze dzieci — starają się te dobre oczekiwania wypełniać. Choć zawsze możesz stosować efekt Golema — oczekiwać działań złych i wyraźnie to akcentować. Wy zawsze musicie coś… Na was nigdy nie można… Ludzie z naszego otoczenia zrealizują także te wizje. Jak chcesz. Wybór należy do Ciebie.

Instrukcja czwarta: efekt AHA, autorstwa Dana Arielego. Z jego badań wynika, że w naszej psychice nie ma trzech trybów odbioru oceny naszych działań przez innych. Można by się spodziewać, że są: ocena negatywna, neutralna i pochwała. Są jednak tylko dwa tryby — albo jest pochwała (AHA!), albo jej nie ma. Sam sposób, w jaki nie doceniłeś pracownika, ma znacznie mniejsze znaczenie. Oczywiście można nie mieć na docenianie czasu. I potem na teczce cennego i utraconego pracownika zawsze można napisać: „Spieszmy…”.

Czasem, w ślad za Kenem Blanchardem, radzi się dyrektorom, by „przyłapali” pracownika na czymś dobrym i natychmiast mu o tym powiedzieli. Bo przyłapywanie jakoś lepiej im wychodzi niż dostrzeganie.

Na zakończenie, pomyślmy o ludziach, wobec których docenianie idzie nam trochę niespiesznie. I zróbmy, co należy. Pospiesznie. Zanim odejdą.

 a_jak_zmieniajac_niewiele_mozna_wiele_uzyskac_LS_graf2.jpg

Marek Skała
Trener warsztatowy, coach, mówca inspiracyjny. Właściciel firmy szkoleniowej MEGALIT – Instytut Szkoleń. Od 25 lat prowadzi projekty szkoleniowe i rozwojowe dla największych polskich i światowych koncernów. Napisał cztery bestsellery: „Psychologia Zmiany”, „Manipulacja Odczarowana”, „Skuteczność góra!” oraz „77 Historii, które mogą dać Ci kopa w życiu i biznesie”. Współzałożyciel Polskiej Izby Firm szkoleniowych i członek ICF. W 2019 otrzymał nagrodę Złotego Pióra w Wiedniu.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: