Twórczy czy odtwórczy – jak nie zagubić kreatywności uczniów

Ostatnio rozmawiałam z sympatyczną dziesięciolatką. Do pewnego momentu rozmowa była bardzo przyjemna. Dziewczynka opowiadała mi z ożywieniem, że w pokoju ma pełno napisanych przez siebie książeczek i że często gra z młodszym bratem w gry planszowe, które sama wymyśliła… Jednym słowem, wyjątkowo kreatywna młoda dama! Nic dziwnego, że w pewnym momencie z podziwem powiedziałam:
– To pewnie jesteś świetną uczennicą, skoro tak lubisz tworzyć!
I wtedy dziewczynka niespodziewanie posmutniała.
– Lubiłam – powiedziała. – Odkąd poszłam do szkoły, nie mam na to czasu. Wie pani, jak to jest w szkole. Trzeba robić to, co nauczyciel każe, a nie co się chce i lubi. Już nie wymyślam opowieści. Nie mam na to siły po siedmiu godzinach w klasie, w hałasie, a do tego przecież muszę kiedyś odrabiać prace domowe… To dawne dzieje.
Wtedy zrobiło mi się bardzo smutno. Bo przecież to nie pierwsza taka dziewczynka, którą spotkałam w życiu.

Dzieci nadal są kreatywne

Poznałam chłopca (nazwijmy go „Wojtek”), który uwielbiał składać metalowe konstrukcje. Miał pięć lat, kiedy wymyślił swoje radio i zrobił je, korzystając z zestawu „Mały elektronik” (nie mając pojęcia, że taki wynalazek od dawna istnieje). Układał całe miasta z klocków Lego. Taka osoba ma zadatki na świetnego fizyka, matematyka, a może specjalistę w dziedzinie, która jeszcze nie została wymyślona :-). Na szczęście, mamy wielu kreatywnych nauczycieli, którzy potencjał takich „Wojtków” potrafią zauważyć i rozbudzić.

O tym, że kreatywności nauczyć się można również w polskich szkołach, świadczą wyniki ostatniego sondażu PISA (z 2022 r.), gdzie po raz pierwszy w historii zbadano m.in. kreatywność. Polscy uczniowie wypadli w tej kategorii doskonale. Ich średni wynik w zakresie myślenia kreatywnego wyniósł 34 punkty. Był to jeden z najwyższych wyników w Europie. Podobny osiągnęli tylko uczniowie z Łotwy, Belgii i Portugalii.

Jak rozwijać w uczniach kreatywność?

  • Przede wszystkim daj na nią przestrzeń. Pozwól uczniom czegoś nie wiedzieć, pozwól im się zastanawiać, pozwól dyskutować. Kiedy omawiasz lekturę na języku polskim, nie prezentuj gotowych rozwiązań, choć to bywa o wiele prostsze i zajmuje mniej czasu. Daj uczniom szansę samodzielnie dojść do tego, dlaczego Alina zabiła Balladynę i czy Kordian oszalał, gdy mówił, że jest posągiem człowieka na posągu świata. Nie pokazuj czarno-białego, zerojedynkowego świata, bo taki przecież nie jest. Zapewnij przestrzeń do tworzenia alternatywnych historii (np. poprzez zachęcanie do pisania własnych zakończeń klasycznych utworów literackich) i do zadawania pytań, nawet jeśli Tobie wydają się trywialne.
  • Wymyślaj zadania, które zmuszają do myślenia. Nauczycielka mojej córki zadała na sprawdzianie z fizyki pytanie: „Dlaczego ptaków, kiedy siedzą na drutach wysokiego napięcia, nie razi prąd?”. Dziecko odpowiedziało: „Bo ich nóżki są pokryte izolatorami”. Brzmi to jak żart, ale tak naprawdę stanowiło początek ciekawej rozmowy i twórczych poszukiwań, bo przecież nikt nie widział izolatora na nogach wrony ;-). Myślę, że moja córka raz na zawsze zrozumie, na czym polega zjawisko oporności elektrycznej, i to o wiele lepiej, niż gdyby pani po prostu przeczytała definicję oporności z podręcznika i poprosiła o wykonanie kilku zadań rachunkowych.
  • Jak najczęściej stosuj na lekcjach metodę problemową. Korzystaj z „design thinking”, wykorzystuj STEAM. Podawaj jak najmniej gotowych rozwiązań. Stawiaj na doświadczenie i weryfikację hipotez badawczych, a nie przepisywanie podręcznika. W przyszłości Twoi uczniowie nie będą prawdopodobnie mieli problemu z dostępem do źródeł danych, ale mogą mieć problem z weryfikacją ich wiarygodności, jeśli dziś ich tego nie nauczysz.
  • Stosuj techniki pozwalające ćwiczyć nieszablonowe myślenie. Zamiast zadawać do narysowania na plastyce wazon z kwiatami, poproś o przedstawienie planety, której jeszcze nikt nie wymyślił, przy użyciu materiałów, których jeszcze nigdy nikt nie użył. Albo rzuć na stolik dowolnie zgarnięte z pokoju nauczycielskiego niepotrzebne przedmioty (np. kilka spinaczy, stare kartki, papierowy talerz itd.) i poproś uczniów, aby w grupach stworzyli z nich wehikuł czasu.

    Robiłam kiedyś takie ćwiczenia na warsztatach za granicą i byłam autentycznie zszokowana, jak świetnie uczniowie sobie z nimi radzą. Wehikuły wszystkich grup różniły się od siebie i każdy miał to „coś”. Co ciekawe, o wiele lepiej radziły sobie dzieci młodsze, jakby z wiekiem umiejętność ta zanikała… Badania naukowe potwierdzają, że nie jest to tylko złudzenie, ale taki proces naprawdę ma miejsce. Dzieci mają naturalną potrzebę szukania niestandardowych rozwiązań i myślenia nieszablonowego. Potwierdzenie tego znajdujemy chociażby we wstępie do książki Johna Brockmana „Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony”, gdzie czytamy: „Tym jednak, co łączyło ich wszystkich jako dzieci, była ciekawość i głęboka pasja uczenia się czy to wybranych dziedzin, czy też w ogóle wszystkiego. To się zaczęło, gdy byliśmy dziećmi”.

a_tworczy_czy_odtworczy_czyli_jak_nie_zagubic_kreatywnosci_dzieci_LS_graf.jpg

  • Pozwól dzieciom puścić wodze fantazji. Daj im kartki i długopisy i powiedz: „A teraz przez 10 minut zapisujcie cokolwiek wam przyjdzie do głowy”. Koniecznie uprzedź ich przy tym, że prace nie będą oceniane, sprawdzane, komentowane itd.

    Jestem anglistką, więc kilka razy robiłam takie ćwiczenie na swojej lekcji. Początkowo szło to opornie. Było wielu uczniów, którzy przez całe zadanie gryźli niespokojnie długopisy i siedzieli przed pustymi kartkami. Było też wielu takich, którzy chcieli koniecznie po skończonym zadaniu dać mi je do oceny, bo pisząc, od razu nastawiali się na to, żeby było „ładnie po angielsku”, poprawnie itd. Jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni do tego, że wszystko jest po coś, że każde ćwiczenie służy „wykazaniu się”.

    Z czasem, kiedy regularnie powtarzałam te ćwiczenia, uczniowie się przyzwyczaili i coraz mniej było takich, którzy nic nie pisali (choć zdarzyły się osoby, które do końca roku nic nie napisały). Uczniowie prosili mnie też o to, żeby „free writing” (wolne pisanie) wróciło na lekcję, kiedy czuli się zmęczeni czy zestresowani, a ja poczułam np. presję zbliżającego się egzaminu i nie chciałam „tracić czasu”. Ich entuzjazm uświadomił mi, że tu nie ma mowy o żadnej stracie. Zrelaksowany umysł lepiej pracuje.

    Wątpię, czy na ulicy ktoś znienacka zaatakuje ich kiedyś pytaniem: „Czy znasz zasady tworzenia II okresu warunkowego?”. Myślę za to, że specjalnie dziwne nie będzie, gdy kiedyś usłyszą: „Jak Pan to widzi? Co oryginalnego nam Pani zaproponuje?”. Umiejętność twórczego myślenia to kompetencja przyszłości. Nie umniejszajmy jej.
  • Dawaj przestrzeń do popełniania błędów. Nie ma kreatywności bez wolności błądzenia. Człowiek, który boi się, że powie coś „źle”, nigdy nic nie powie… I w końcu zamknie się w sobie, jak żółw w skorupie. Jeśli w Twojej klasie wszyscy będą przekonani, że błędy są normalne, że popełnia je też nauczyciel i że naprawdę się na nich, uczymy, otworzysz swoich uczniów na nowe doświadczenia i przyczynisz się wyraźnie do ich rozwoju.
  • Stwarzaj sposobność do działań transformacyjnych, a więc z zakresu przekształcenia. Ludzie z mojego pokolenia uczyli się, że Pluton jest planetą jak każda inna… Teraz mówi się, że jest planetą karłowatą. Na tablicy Mendelejewa od moich czasów szkolnych pojawiło się tyle nowych pierwiastków, że mało kto byłby w stanie je zapamiętać. Świat podlega nieustającej transformacji. Dlaczego więc wciąż podajemy dzieciom gotowe definicje do zapamiętania? Poprośmy uczniów o przeformułowanie definicji, zapisanie jej swoimi słowami. Zmieńmy jedno słowo. Porozmawiajmy o tym, co to zmienia. Krótko mówiąc – dajmy przestrzeń do zmiany.
  • Bądź przykładem i wychodź ze swojej bańki. Wszyscy mamy ulubione techniki i metody pracy – nie ma w tym nic złego. Jednak powinniśmy otworzyć się na nowe. Bierz udział w konferencjach, słuchaj webinarów.
Mam wrażenie, że w Polsce mamy do czynienia z prawdziwą wiosną edukacji. Dzieje się bardzo dużo wartościowych rzeczy. Można korzystać ze sprawdzonych stron w Internecie oferujących nieszablonowe pomysły na rozwijanie kreatywności młodych ludzi, grup na mediach społecznościowych zrzeszających tych, którzy myślą nieszablonowo, regularnie uczestniczyć w szkoleniach i warsztatach na temat nowatorskich metod nauczania, takich jak chociażby „design thinking”. Cokolwiek wybierzemy, najważniejsze, aby było to atrakcyjne dla nas, dla naszych dzieci i przyczyniało się do rozwoju kreatywności, bo to jedna z głównych kompetencji przyszłości.





Lilka Poncyliusz-Guranowska
Autorka jest anglistką, nauczycielem dyplomowanym, egzaminatorką i autorką wielu pozycji (w tym czterech książek) z zakresu metodyki nauczania języka angielskiego i komunikacji międzyludzkiej. W marcu 2023 r. ukazała się jej nowa książka, poradnik dla nastolatków z zakresu komunikacji społecznej – „Być nastolatkiem i przetrwać. Psychologia komunikacji”. Prywatnie jest mamą siedemnastolatki i czternastolatka.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: