Zanim pokierujemy rodziców wraz z uczniem do poradni psychologiczno-pedagogicznej, czeka nas trudne spotkanie. Jak uniknąć typowych dla nauczyciela pułapek? Czym jest prediagnoza?
Prediagnoza polega na zebraniu informacji o naszym podopiecznym. I uwaga, nie tylko na temat problemów, trudności. Także mocnych stron, talentów, a nawet predyspozycji. Ostatnim jej etapem jest spotkanie z opiekunami ucznia lub samym uczniem, jeśli ten jest pełnoletni. Tutaj warto wspomnieć, że dotychczas skupialiśmy się na warstwie merytorycznej. Staraliśmy się przekazać jak najrzetelniej zbiór faktów wynikłych z obserwacji. Wniosków płynących z prac ucznia, uwag nauczycieli, opinii o konkretnych zachowaniach i ich częstotliwości. Ale mało kto z nas koncentrował się na samym sposobie przekazu. A paradoksalnie to on jest decydujący. On wpływa na skuteczność całości procesu.
Skutki
Prediagnoza brzmi groźnie. Ale sama w sobie nie powinna budzić strachu ani nauczyciela, ani rodzica. To od niej zależy, czy uda się nawiązać prawdziwą współpracę. Od niej zależy, czy uczeń trafi po pomoc do poradni psychologiczno-pedagogicznej. I od niej zależy, czy my sami finalnie zyskamy narzędzia do pracy z wychowankiem. Prawidłowo przeprowadzona jest gwarantem bezpieczeństwa dziecka. Bezpieczeństwa rozumianego jako otoczenie troską specjalnych potrzeb, właściwe odpowiadanie na nie. Także zaopatrzenie ucznia w odpowiednie narzędzia.
Zwiększa ona szanse na porozumienie, a w dalszej kolejności – na uzyskanie orzeczenia czy opinii. Dzięki nim z kolei będziemy w stanie zapewnić właściwe wsparcie czy to w postaci zajęć, czy odpowiedniego postępowania w dydaktyce i wychowaniu. Aby to wszystko osiągnąć, oprócz stworzenia oceny funkcjonalnej ucznia musimy przeprowadzić z rodzicami zebranie. I to ono okaże się decydujące.
Porzuć rolę eksperta
Na spotkaniu prediagnostycznym – bo diagnoza nastąpi dopiero w poradni – nauczyciela kusi przyjęcie roli eksperta. Mamy nadzieję, że w ten sposób to, co powiemy, zyska na powadze i ważności. Przyświecają nam dobre intencje. Niestety, to nie działa. Specjalistyczne słownictwo odstrasza, merytoryczne wywody nudzą. Zamiast tego rodzic zostaje sam ze swoimi trudnymi emocjami i w konsekwencji rzadko nas słucha. Skupia się na swoim lęku, niepokoju, wątpliwościach. Budowanie autorytetu na merytoryce, choć skuteczne na uniwersyteckiej katedrze, tutaj się nie sprawdzi.
Nikt nie lubi być pouczany. Dlatego musimy usunąć nadmierny dystans, tak by opiekun mógł się z nami identyfikować, poczuć, że jest do nas podobny. Przez ten proces identyfikacji uzyskamy realny wpływ na rozmówcę. Nie będziemy sprawiać wrażenia, że jesteśmy oderwani od trudów dnia codziennego. Pożądane tu będzie odwoływanie się do własnych trudnych lub pozytywnych doświadczeń, pytanie o odczucia, zachęcanie do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami.

Dostosuj styl rozmowy
Warto sam język dostosować do możliwości rozmówcy. Nie chodzi o dosłowne naśladowanie stylu językowego rodzica. Poza odpowiednim doborem słów nawiązującym do możliwości naszego partnera, dobrze jest odzwierciedlać jego tempo. Jeśli mamy przed sobą choleryka, mówmy dynamicznie. Zwolnijmy, kiedy słyszymy, że rodzic to raczej osoba refleksyjna, zrównoważona. Kolejnym ważnym punktem staje się stopień oficjalności. I jeśli chodzi o ogólny charakter spotkań, jak na przykład zebranie klasowe, to zwiększony dystans pozwala nam budować autorytet. Jednak w sytuacji kameralnego spotkania będzie działał na niekorzyść. Zakłóci wcześniej wspomniany proces identyfikacji z nami. Zakres dystansu powinien być dostrojony do preferencji rozmówcy. Już po kilku zdaniach wyczujemy, czy czuje się on bezpiecznie w wysokim stopniu oficjalności, czy jest bardzo swobodny i naturalny w swoich reakcjach. Jeśli widzimy, że rodzic jest spięty, często staramy się przełamać dystans, by go bardziej ośmielić. Niepotrzebnie. W tym momencie jego pole bezpieczeństwa to właśnie zachowanie właściwej dla niego komunikacyjnej i emocjonalnej odległości.
Komfort naszego rozmówcy stworzy poczucie asekuracji. To się przełoży na niskie poczucie lęku u rodzica. Brak zagrożenia spowoduje, że nie będzie próbował dążyć do konfrontacji. Pamiętajmy, agresywna postawa zawsze jest odpowiedzią na poczucie zagrożenia.
Nie wyolbrzymiaj
Bywa, że wyolbrzymiamy problem. Intencjonalnie. Wychodzimy z założenia, że może lepiej nawet coś przejaskrawić. Tym sposobem chcemy sprawie nadać odpowiednią rangę. Z nadzieją, że ukazany ciężar trudności bardziej zmotywuje rodzica do udania się do specjalisty. Ale uwaga, im trudniejsza informacja, tym większy opór. Dawkowanie przykrych wiadomości bardziej się sprawdza metodą stopniowego oswajania. Każdy z nas ma indywidualną, ściśle określoną wyporność na mocny stresor. Przy dużym obciążeniu pojawią się strategie obronne. Wyparcie, zaprzeczanie, uniki to jedne z nich. Wielu nauczycieli czuje się zlekceważonych, gdy ich uwagi są przez rodziców bagatelizowane. Zwłaszcza że na późniejszym etapie edukacyjnym zazwyczaj dochodzi już do podjęcia diagnozy w poradni. Interpretowane to jest jako brak wcześniejszego zaufania, czasami jako przypisywanie nauczycielom przedmiotowcom większego autorytetu. Tymczasem zarówno nauczyciel wczesno- lub przedszkolny spełnili wzorowo swoje zadanie. Zainicjowali proces. Rodzic miał czas, by się z pewnymi wiadomościami zmierzyć, oswoić. Każdy z nich ma swoje tempo na drodze do akceptacji faktów. Życzeniowym jest myślenie, że po każdym spotkaniu nastąpi oczekiwany finał. Bez właściwego sygnału ze strony nauczyciela u początku drogi ucznia, ta droga trwałaby zdecydowanie dłużej. Nie rozpocząłby się rodzicielski powolny proces adaptacji do sytuacji.
Zaplanuj proces
Jak zatem przeprowadzić cały proces, by zakończył się sukcesem? Chronił zarazem wrażliwe ego rodzica jak i nasze? No i oczywiście przysłużył się nieobecnemu bohaterowi spotkania – dziecku. Oto nasz pomocnik:
- Skontaktuj się z własnymi emocjami
Bądź uczciwy wobec siebie. Nazwij emocje, które czujesz. Może stoi za nimi zmęczenie, a może złość na ucznia, który zakłóca Ci tok lekcji? Masz do nich prawo. Nie, nie straciłeś powołania, poczucia misji. Straciłeś emocjonalną równowagę. Chwilowo. To całkowicie normalne. Każdy tak ma, nie każdy się przyznaje. Uświadomienie sobie własnych emocji ma tę magiczną moc, że je osłabia. To pozwoli Ci ostygnąć i złapać odpowiedni dystans. Nie walcz z zalewającymi Cię uczuciami, tylko się im przyjrzyj. Bez oceny. Prediagnoza bywa dla obu stron stresująca.
- Zaplanuj spotkanie
Idealne spotkanie to spotkanie zarówno z matką, jak i z ojcem, jeśli jest taka możliwość. Czasami lepiej poczekać, ale za to doprowadzić do wizyty obojga. Jeśli spotkasz się z jednym opiekunem, to dopiero połowa równania. Druga zadzieje się w domu. Tam dojdzie do konfrontacji ustaleń powziętych w szkole. Rodzic pod wpływem drugiego potrafi zmienić diametralnie zdanie. Prócz tego zostawiamy go w najtrudniejszym momencie, kiedy musi przekazać swojej połówce trudne informacje. Niekoniecznie umiejąc zrobić to tak, by nie narazić się na pretensje partnera.
- Przygotuj zaplecze
Spotkanie na szkolnym korytarzu jest szybkie. I tylko szybkie. Innych zalet brak. Sama przerwa jest wystarczająca, żeby przekazać informacje, ale już niewystarczająca, żeby zrobić to dobrze. Pośpiech, by uczeń jak najszybciej udał się do poradni, powoduje czasem chaotyczne ruchy, presję czasu. Niepotrzebnie, bo takie spotkanie będzie mało skuteczne. Rodzice potrzebują uwagi. Tematem jest uczeń, ale niech Cię to nie zwiedzie. Zaopiekowani muszą poczuć się rodzice. Tylko dając im dużo uwagi, pokazujesz, że jesteś po ich stronie.
- Kreuj klimat Na wywiadówkach warto korzystać z biznesowego dress codu, by podkreślić swój profesjonalizm. Sprzyjają temu miękkie linie, dzianiny, pastelowe spokojne kolory. Negatywne emocje świetnie wycisza róż (udowodniono naukowo!), a rozmowom sprzyja ustawienie krzeseł, gdzie nie będziecie się konfrontować jak w westernie. Nie wskazuj też rodzicom miejsc, które zmuszą ich do siedzenia plecami do drzwi. Idealnie będzie, gdy za oparciem krzesła znajdzie się ściana. Podświadomie w takiej przestrzeni czujemy się bardzo bezpiecznie.
- Przygotuj fakty Miej sporządzone notatki. Bez notatek ryzyko zapomnienia istotnych rzeczy jest spore. To wszak prediagnoza, poważna sprawa. Ponieważ obie strony spotkania czują napięcie, rośnie ryzyko wysokich emocji i niskiej merytoryce. Powołuj się zatem tylko na konkretne prace ucznia albo na jego zachowania. Mów wyłącznie o aktywnościach, podając przykłady. Nie oceniaj. Rodzice będą być może oszołomieni, ale chcą mieć poczucie, że ich dziecko, choć ma trudności, daje sobie choć trochę radę. Trudniejsze dla nich informacje przeplataj pozytywnymi uwagami.
- Pokazuj potencjał i możliwości Pozytywna perspektywa zawsze motywuje. To nieprawda, że jeśli uwypuklimy mocno problem, zyskamy odzew. Opiekun może poczuć się przytłoczony lub wystraszony. Może się wycofać albo bronić przed trudnymi faktami lekceważeniem sprawy, negowaniem nauczyciela. Dlatego w każdej okoliczności, na ile to możliwe, wskazuj potencjał. Zamiast „Janek przeszkadza na lekcjach, rozśmieszając kolegów” niech się pojawi „Janek ma ogromne poczucie humoru. Rozśmiesza klasę, co bywa dla mnie trudne. Zastanówmy się, jak wykorzystać u niego ten talent komiczny”.
- Przewiduj pytania
Chodzi o komfort przewidywania, który da Ci spokój. Może to nie będzie zen, ale też nie oczekiwanie w okowach stresu. Tak przygotowany, możesz sam sprowokować trudne pytanie: „Być może chcieliby Państwo zapytać, ale czujecie się niezręcznie...”. Takie odważne postawienie sprawy pokazuje, że nie boisz się trudnych tematów. Dajesz sygnał, że jesteś osobą szczerą i konkretną. Rodzice zyskują wrażenie dużej transparentności i doskonałego przygotowania osoby prowadzącej prediagnozę.
- Proponuj i zbieraj propozycje
Rodzic musi wyjść z przekonaniem, że da się coś zrobić. Musi mieć poczucie sprawczości zarówno ze swojej strony jak i szkoły. Dlatego potrzebny jest plan działania. To da obu stronom przekonanie, że mają wpływ. Zapobiegnie sytuacji bezsilności, przygnębienia i beznadziei. Kiedy postanowienia są wspólne i spisane, każda ze stron czuje się aktywna. Nauczyciel nie może być tu wyłącznie w sytuacji realizatora roszczeniowych życzeń. Rodzic nie może być w sytuacji obwinianego za stan rzeczy lub jedynie podporządkowanego szkolnym zaleceniom. Dążymy do partnerskiego układu
- Kończ pozytywnie
Każdy zasługuje na dobre zakończenie. Żeby nam się chciało chcieć, musimy mieć pozytywną perspektywę. Nawet jeśli rozmowa należała do trudnych, winniśmy ją zakończyć w tonie przyszłościowym. Najlepiej otwartym, pokazującym możliwości: „Widzę tu spory potencjał do zmiany, wykorzystajmy fakt, że...”. W tym momencie dobrze, aby opiekunowie czuli, że nie idą z dzieckiem do poradni, bo coś jest z nim nie tak. Idą, żeby mimo napotykanych trudności wykorzystać pełnię możliwości dziecka. A mają w tym pomóc zajęcia z szeroko rozumianego wspomagania oraz zindywidualizowanie niektórych sposobów kształcenia.
Podsumowanie
Na zakończenie warto wspomnieć, że dobrostan nauczycielski jest tu równie ważny jak ucznia czy rodzica. Chroń się przed frustracją, wiedząc, że spotkanie prediagnostyczne rzadko stanowi jednorazowy spektakl okraszony na końcu zwycięskimi fajerwerkami. To zazwyczaj proces. Jeśli nawet spotkasz się z obojętnością lub, co gorsza, niezadowoleniem, nie czuj się winny. Rodzic komunikuje się tutaj ze swoimi trudnymi emocjami. Do których ma prawo, dodajmy. To nie jest przeciwko Tobie. To jest przeciwko sytuacji, z którą teraz, w tym momencie, trudno mu się pogodzić. I najważniejsze, nawet jeśli wydaje Ci się, że spotkanie nic nie przyniosło, jesteś w błędzie. To dzięki Tobie doszło do tej rozmowy. Zostały przekazane cenne informacje. Nawet jeśli opiekunowie nie zechcą z nich skorzystać teraz, ponieważ nie są jeszcze gotowi – ziarno zostało zasiane. Pogratuluj sobie.
Patrycja Karwicka-Bogusz Innowatorka (ministerialne stypendium), pedagożka, wykładowczyni w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego, absolwentka szkoły praw człowieka przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dziennikarka specjalizująca się w tematyce oświatowej, redaktorka naukowa (certyfikat), twórczyni nagradzanych projektów edukacyjnych (ogólnopolskie konkursy grantowe), laureatka ogólnopolskich konkursów literackich.