Self-regulacja, inaczej self-reg, czyli „metoda regulacji”, została stworzona przez kanadyjskiego psychologa Stuarta Shankera. Sam Shanker nie tyle mówił o metodzie, ile o filozofii życia, która ma umożliwić dzieciom realizowanie swojego potencjału. Autor opiera self-reg na wiedzy o układzie nerwowym, stresie oraz cyklu pobudzenia u człowieka. Co o self-regulacji warto wiedzieć i jaki ma ona związek ze współregulacją i samokontrolą ucznia? W self-regulacji opieramy się na holistycznym, całościowym podejściu do ucznia, którego fundamentami są zrozumienie jego zachowania, akceptacja, szacunek i bliskość emocjonalna. Daje to nauczycielowi możliwość podtrzymania dobrego kontaktu i budowania satysfakcjonującej obie strony relacji.
Czym jest samoregulacja?
Samoregulacja jest procesem odzyskiwania energii i powrotu do równowagi emocjonalnej po trudnym zdarzeniu czy sytuacji. Autonomiczny układ nerwowy każdego człowieka składa się z układu pobudzenia (układ współczulny) i układu hamowania (układ przywspółczulny). Układ współczulny nakręca nas do działania i aktywności, zaś układ przywspółczulny to tak zwany hamulec, dzięki któremu
wyciszamy się, odpoczywamy, relaksujemy. Samoregulacja to umiejętność zarządzania własnym stanem pobudzenia i hamowania. Na końcu procesu samoregulacji jest zachowanie ucznia, czyli najbardziej widoczny element, który jest oceniany przez nauczyciela. Od tej oceny zależy reakcja ucznia. Aby zrozumieć jego zachowania i właściwie na nie zareagować, należy sięgnąć głębiej do przyczyn, czyli do tego, co jest niewidoczne. Za każdym bowiem zachowaniem stoją emocje, które powstają pod wpływem określonego bodźca oraz potrzeby, które domagają się zaspokojenia.
Dzieci dobrze się zachowują, jeśli dobrze się czują
Sytuacja, w której uczeń rozmawia na lekcji, może mieć wiele przyczyn, czyli tak zwanych stresorów, np.:
- zbyt długo siedział na niewygodnym krześle lub trudno mu się skoncentrować, kiedy nauczyciel zbyt długo mówi, bo jest np. uczniem o kinestetycznym, ruchowym stylu uczenia się;
- przeszkadzają mu migające w klasie światła;
- trudno mu się skupić, bo w klasie panuje hałas, rozgardiasz;
- koleżanka z ławki bawi się przyniesioną do szkoły nową zabawką.
Warto więc zmienić sposób postrzegania zachowania ucznia. Zamiast traktować go jako „trudnego” czy „niegrzecznego” – uznać, że jego zachowanie wynika z nadmiernego stresu. W samoregulacji chodzi właśnie o rozpoznanie i nazwanie stresorów oraz ich redukcję. Z uwagi na skrajnie niedojrzałe struktury mózgowe odpowiedzialne za samoregulację uczeń potrzebuje pomocy i wsparcia nauczyciela, który pomoże mu rozpoznać stresory oraz zbudować własne strategie samoregulacji.
Jeżeli reagując na zachowanie ucznia, będziemy skupiać się jedynie na kontroli, konsekwencjach i karaniu, zamkniemy sobie możliwość dialogu z dzieckiem i nauczenia go strategii regulacyjnych.
Koregulacja a samoregulacja
Aby uczeń nauczył się korzystać z samoregulacji, najpierw potrzebuje pobyć z dorosłym w procesie koregulacji. Koregulacja polega na tym, że dojrzały układ nerwowy (nauczyciel) pomaga niedojrzałemu układowi nerwowemu (uczniowi) dotrzeć ze strefy czerwonej lub niebieskiej do strefy zielonej. O strefach regulacji pisałam w artykule
Strefy regulacji a motywacja do uczenia się. Aby to było możliwe, nauczyciel musi sam być wyregulowany emocjonalnie i neuronalnie znajdować się w zielonej strefie, czyli nie dać się zarazić tym, co przeżywa uczeń. Nauczyciel swoim zachowaniem, byciem z uczniem, słowami, które do niego kieruje, reguluje jego pobudzenie emocjonalne. Niezwykle ważna jest tu postawa, która nie dokłada napięcia i stresu. Nauczyciel wchodzi w rolę dorosłego, który będzie przy uczniu i wytrzyma dla niego to, co on przeżywa. Jak mówi Ariele Schwartz: „Koregulacja to taki proces, który zachodzi tu i teraz. Oznacza, że razem możemy pomieścić więcej”. Nie będzie więc możliwa samoregulacja bez wcześniejszego procesu koregulacji.

Czym jest samoregulacja?
Samoregulacja polega na tym, że ktoś potrafi sam dać sobie radę z tym, co przeżywa. Potrafi:
- dać sobie wsparcie i otuchę;
- powrócić do zielonej strefy poprzez różne działania, np. uważny oddech, masaż czy ruch.
Podstawą funkcjonowania każdego człowieka jest koregulacja, a nie samoregulacja. Do poradzenia sobie z nieprzyjemnymi emocjami potrzebujemy kojącej obecności drugiego człowieka, zwłaszcza gdy nasz układ nerwowy jest mocno niedojrzały. Jak mówi Agnieszka Stein, „samoregulacja to taka wersja awaryjna”. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, kiedy zawodzi koregulacja.
Czym jest samokontrola?
Wymagając od ucznia, żeby nauczył się kontrolować swoje zachowanie – oczekujemy od niego samokontroli. Gdy uczeń zachowuje się wobec nas w sposób trudny, wydaje nam się, że jeśli mu wytłumaczymy, co jest problematyczne w jego postawie i czego nie powinien robić, następnym razem się tak nie zachowa. Kiedy jednak okazuje się, że to nie poskutkowało, zdarza się, że przeżywamy frustrację i posądzamy ucznia o złośliwość lub lenistwo.
Dlaczego to nigdy nie działa? Mianowicie z tego względu, że uczeń nie ma dostępu do tych struktur mózgowych, które są odpowiedzialne za samokontrolę, czyli do płatów czołowych. Zresztą w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego również dorosły ma ten dostęp zablokowany. Dziś już wiemy, że płaty czołowe, czyli struktury korowe, dojrzewają do około 25 roku życia, mimo tego nieustannie wymagamy od ucznia, aby nauczył się kontrolować zachowanie. Pamiętajmy, że często nie zastanawiamy się, dlaczego coś się dzieje i skąd przychodzi impuls, by zachować się tak, a nie inaczej. Po prostu go tłumimy, a to wymaga dużych nakładów energii i nie odbywa się bez szkody dla organizmu. Dzieci nie są zdolne do samokontroli właśnie dlatego, że są dziećmi. Dorosłym przecież też zdarza się tracić kontrolę, zwłaszcza w momencie stresu.
Jak wesprzeć ucznia – zadania dla nauczyciela
Kiedy uczeń jest pod wpływem stresu i/lub przeżywa napięcie emocjonalne, zadaniem nauczyciela jest przede wszystkim przywrócenie mu poczucia bezpieczeństwa. Jak to zrobić?
- zredukować stresory na tyle, na ile jest to możliwe, a także zadbać o wspierające i kojące środowisko i relacje;
- ukoić rozregulowany układ nerwowy ucznia za pomocą tzw. „mózgowego wi-fi”: mowa ciała, ton głosu, niezagrażająca postawa nauczyciela;
- dać uczniowi czas na regenerację, pamiętając, że u każdego odbywa się to inaczej: jedna osoba potrzebuje posiedzieć w ciszy, innej pomaga intensywny ruch;
- nauczyć uczniów rozpoznawania własnego stanu pobudzenia i pomóc im poszukać sposobów na regulację, np. porozmawiać o tym, co czują, jakie przeżywają emocje w określonych sytuacjach, co robią, żeby sobie z nimi poradzić – tego typu rozmowy muszą jednak odbywać się na zimno, kiedy nic się nie dzieje, a uczniowie są w stanie komfortu emocjonalnego;
- zadbać o środowisko szkolne, które nie będzie dokładać stresorów – mniej chaosu wizualnego, mniej hałasu, mniej rywalizacji, za to więcej wzajemnej życzliwości i pozytywnych komunikatów (bardzo pomocny jest tu komunikat „Jeszcze nie”, czyli „Jeszcze tego nie potrafisz, co nie oznacza, że w ogóle się tego nie nauczysz. Jestem tu po to, żeby ci pomóc”).
Aby nauczyciel mógł koregulować pobudzenie ucznia, musi zadbać o własną regulację. Uczniowie z nami rezonują, dlatego ważne jest, aby zarażali się naszym spokojem, życzliwością i empatią. Działania dyscyplinujące, jak kara, ocena niedostateczna, ujemne punkty, uwaga do dziennika, którymi próbujemy przywrócić ucznia do tzw. poprawnego zachowania, skutkują jedynie jeszcze głębszym rozregulowaniem emocjonalnym i nasileniem trudności z samoregulacją.
Źródła: - Stuart Shanker, Self-reg – jak pomóc dzieciom i sobie nie dać się stresowi i żyć pełnią życia, , wyd. Mamania, Warszawa, 2016.
- Agnieszka Stążka-Gawrysiak, Self-regulation – szkolne wyzwania, wyd. Znak Emotikon, Warszawa, 2021.
- Agnieszka Stążka-Gawrysiak, Self-regulacja – nie ma niegrzecznych dzieci, wyd. Znak Emotikon, Warszawa, 2021.
Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach rodzicielstwa bliskości oraz porozumienia bez przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. Zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie jest mamą dwóch dorosłych synów.