Szkoła bez nagród i kar

Wielu z nas zgadza się z faktem, że kary ranią i nie przynoszą niczego dobrego. Ciągle jednak mamy kłopot z podobnym podejściem do nagradzania. Wielu nauczycieli uważa, że nagrody są wręcz konieczne, ponieważ wpływają na motywację ucznia do pożądanych zachowań i do uczenia się. Czy naprawdę nagradzanie zdaje egzamin? Czego uczy nagradzanie? Czy nie jest tak, że mamy pokolenie uczniów ukaranych przez nagrody?

Artykuł jest drugą częścią cyklu dotyczącego nagród i kar. Pierwsza część dostępna jest <<TUTAJ>>

Alfie Kohn, ekspert od edukacji i wychowania, mówi, że nagradzanie nie zdaje egzaminu, i to nie tylko w szkołach, ale i w rodzinach czy miejscach pracy. Nagradzanie opiera się na tym, że osoba o większej władzy i większej sile wymusza nagrodami posłuszeństwo u osób, nad którymi tę władzę sprawuje. Nagrodę przyznaje się za uległość, a karę nakłada za jej brak. Okazuje się, że im częściej uczeń jest za coś nagradzany, tym mniej interesuje się tym, co robi, a bardziej – nagrodą, jaką za to dostanie. Jeśli dana nagroda okaże się dla niego satysfakcjonująca, wykona zadanie. Jeśli nie – zacznie z nauczycielem negocjować o lepszą nagrodę albo w ogóle nie zrobi zadania. W efekcie dla uczniów sens uczenia się i pomagania innym zależy jedynie od nagrody, a nie od satysfakcji ze swoich działań. Kiedy uczeń przestaje otrzymywać nagrody, traci motywację. Stąd mówimy o uzależniającej sile nagród.

Dlaczego pochwała również może być niebezpieczna?

Wiele badań pokazuje, że pochwała przynosi skutek odwrotny od zamierzonego, ponieważ jest czymś zewnętrznym. Kiedy uczeń robi coś, co podoba się nauczycielowi, zwykle otrzymuje słowną pochwałę (brawo, super, świetnie, wspaniale itd.). Nauczyciel ekscytuje się, cieszy i wyraża swoją akceptację dla ucznia, który wykonał zadanie. Nie informuje go o tym, co zrobił, ale o tym, że mu się to podoba. Uczeń dość szybko dochodzi wówczas do wniosku, że jest aprobowany tylko wtedy, kiedy zrobi coś zgodnie z zamysłem nauczyciela. To z kolei rodzi presję przed podjęciem kolejnych zadań: „Jaką mam gwarancję, że zrobię to równie dobrze i zasłużę na pochwały nauczyciela?”. Stąd na wszelki wypadek lepiej nic nie robić. Stosowanie pochwał powoduje więc swoistą reakcją łańcuchową:

„Brawo! Podoba mi się to, co zrobiłeś!” – w uszach ucznia ten komunikat brzmi: „Lubię cię i akceptuję wtedy, kiedy robisz to, co każę” – automatycznie wywołuje to niepokój: „Jeśli następnym razem nie zrobię tego tak efektownie, nie będę lubiany i akceptowany”.

Druga strona pochwał to ich nadmiar. Jako dorośli mamy poczucie, że musimy chwalić dziecko, i wpadamy w pułapkę zbyt częstego chwalenia. Zdarza się, że uczeń nie robi nic nadzwyczajnego, a nam ciśnie się na usta gotowy komunikat: „Super, świetnie, wspaniale!”. I wcale nie chodzi tu o to, żeby zmniejszać ilość pochwał i ograniczyć je do wybranych kwestii, ponieważ spowoduje to jeszcze większe uwarunkowanie pracy ucznia.

Pułapka pochwał i nagród

Oczywiście pochwały i nagrody są skuteczne i stosując je, zyskujemy większą pewność, że uczeń zrobi to, na czym nam zależy. To zarazem prawda i pułapka, ponieważ jest jeszcze druga strona medalu:

  • Na skutek pochwał i nagród słabnie wola i duma uczniów z własnych osiągnięć.
  • Uczeń traci umiejętność samodzielnego oceniania, co jest dla niego sukcesem, a co nie, ponieważ o tym decyduje nauczyciel, a uczeń otrzymuje tylko informację.
  • Kształtują człowieka zewnątrzsterownego (w przeciwieństwie do wewnątrzsterownego). Zewnątrzsterowność polega na tym, że jako dorośli jesteśmy wręcz uzależnieni od dobrej oceny innych ludzi, od tego, co o nas myślą, co o nas mówią  i czy mówią o nas dobrze. Stanowimy wówczas łatwy cel do manipulacji. Komunikat: „Jak nie ty to zrobisz, to kto, nikt tak tego dobrze nie potrafi jak ty”, skutkuje tym, że bierzemy na siebie za dużo, ponieważ nie jesteśmy w stanie znieść myśli, że inni będą z nas niezadowoleni.
Wspominany już Alfie Kohn pisze, że im częściej mówimy do dziecka, że coś wspaniale zrobiło, tym gorzej zaczyna ono o sobie myśleć i tym więcej pochwał potrzebuje, żeby myślało o sobie dobrze.

Zamiast kary i nagrody – dialog z uczniem

Póki co, będziemy w szkole wstawiać uczniom oceny. Nie zanosi się, aby w najbliższym czasie nasz system edukacji zrezygnował z tego systemu na rzecz innych, sprawdzonych sposobów informowania ucznia o postępach edukacyjnych. Dlatego jeśli nauczyciel musi wystawiać uczniom oceny, może warto cały proces oprzeć na dialogu. Nazywam to „wspierającą rozmową coachingową z uczniem”. Polega ona na takiej rozmowie z uczniem, podczas której nauczyciel jest żywo zainteresowany odpowiedzią na następujące pytania:

  1. Od jakiegoś czasu słabiej angażujesz się w naukę. Zastanawiam się, co się dzieje. Co o tym myślisz? Jakie masz zdanie w tym temacie?
  2. W zeszłym semestrze (roku szkolnym) nie miałaś takich kłopotów z mojego przedmiotu. Co się zmieniło?
  3. Czy chciałbyś poprawić swoje oceny, swoje zaangażowanie na lekcji?
  4. Czego potrzebujesz, żeby to poprawić? W czym mogę ci pomóc? Co mogę dla ciebie zrobić?
  5. Mam pomysł, jak to możesz zrobić. Czy chcesz o tym posłuchać?
  6. Co się stanie, jeśli nic nie zmienisz? Jakie będą tego konsekwencje? Czy jesteś gotowy, żeby je ponieść?
  7. Jaki jest twój pomysł na zmianę? Czy chcesz ode mnie usłyszeć, co o tym myślę? Jakie  mam pomysły na poprawę?
  8. Co myślisz o tym, co ode mnie usłyszałeś?
  9. Jaką chcesz mieć ocenę na semestr (koniec roku) z mojego przedmiotu? Co zrobisz, żeby tak się stało? Czego potrzebujesz, żeby tak się stało?
Nauczyciel, prowadząc dialog z uczniem, wybiera te pytania, które jego zdaniem w danym momencie będą najskuteczniejsze. Kiedy pytamy ucznia o ocenę, jaką chciałby mieć z naszego przedmiotu, a widzimy, że sytuacja wymaga naszej interwencji – zróbmy to. Jeśli sytuacja po jakimś czasie nie ulegnie zmianie, zapytajmy ucznia: „Słuchaj, pamiętam, jak miesiąc temu powiedziałeś, że chcesz mieć z mojego przedmiotu ocenę dobrą, póki co, to, co robisz, do tego nie doprowadzi. Co o tym myślisz? Jak ty to widzisz?”.

Dialog z uczniem pozwala przenieść odpowiedzialność za uczenie się właśnie na niego. Sytuacja jest dziś taka, że tak naprawdę na efektywnej nauce zależy wyłącznie nauczycielom i rodzicom, więc dlaczego miałoby zależeć na niej jeszcze uczniom. Każdy nauczyciel musi sam w swoim sercu odpowiedzieć sobie, na czym mu tak naprawdę zależy i jacy staną się jego uczniowie za 10-20 lat – wewnątrz – czy      zewnątrzsterowni...





Marzena Jasińska
Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.


Interesuje Cię ta tematyka? Przeczytaj również:

Najbardziej aktualne artykuły: